5-te Youngtimer Party / 2-ga Eliminacja Amatorskiego Pucharu Mini Classic
GALERIA FOTEK ZE ZLOTU >>>
W dniach 18-20 lipca na Torze Poznań odbyło się 5-te Youngtimer Party, organizowane przez Koło Youngtimer Automobilklubu Wielkopolskiego. Ale ja musze cofnąć się do majowego weekendu, gdzie podczas zlotu Mini Klubu Polska w dyskusji z kolegami z Poznania zrodził się pomysł, żeby przyjechać na najbliższe YTP więszką grupą Mini. Kilka tygodni później pomysł nabrał realnych kształtów - znamy już datę 5YTP i podejmujemy szybką decyzję, że 2-ga eliminacja Pucharu Mini odbędzie się własnie w ramach YTP.
No więc jedziemy!
Najwczesniej opreację Poznań rozpoczął Boguś Bury, który wystartował z okolic Sanoka już o 3 w nocy w piątek. O 8-ej rano dołączyłem do Bogusia na wlocie do Krakowa, a po godzinie 9-ej ruszaliśmy spod Makro Kraków w kierunku Olkusza w sile 5-ciu Mini. Wiedzieliśmy że w ciągu dnia wyruszą do Poznania ekipy z Warszawy, Wrocławia, Cieszyna i Włocławka więc zapowiadał się wspaniały dzień, zakończony spotkaniem z przyjaciółmi.
Pierwszy przystanek zaliczamy w Dąbrowie Górniczej, gdzie dokonujmey zakupów w markecie budowalnym. Boguś kupuje maszty oświetleniowe dla naszej strefy serwisowej, kupujemy również rękawice, które były na promocji i jak żywo przypominały te Sparcowskie, z tą różnicą, że kosztowały 19,95 :). Po zakupie już wiemy że będziemy bardzo szybcy następnego dnia :).
Droga upływa nam na spokojnej jeździe z przerwami na obiad i inne potrzeby. Późnym popołudniem meldujemy się na miejscu. Dla całej naszej piątki to była pierwsza wizyta na Torze Poznań i zrobił on na nas spore wrażenie ... w końcu jesteśmy na pełnowymiarowym torze wyścigowym ...
Po przyjeździe obserwujemy, że pierwsze załogi dopiero docierają i rozkładają swoje obozy. My robimy to samo i zaczynamy zajmować przyczepy i rozkładać naszą strefę serwisową. Rozłożyliśmy się dość niefortunnie obok szamba i cały bałagan następnego dnia przenosiliśmy w bardziej cywilizowane miejsce bo fetor był trochę odczuwalny, ale co tam, atmosfera była super.
Przez cały czas coś się dzieje, docierają kolejne załogi, przechodzimy szczegółowe badania techniczne. Do późnego wieczora zjechały się prawie wszystkie załogi Pucharu Mini, pojawiło się także sporo innych Youngów. Spędziliśmy bardzo miły wieczór przy grillu, piwie i ... deszczu.
Sobotni poranek powitał nas słońcem, co odrazu wprawiło nas w dobry nastrój. Jemy śniadanie i idziemy na odprawę. W zawodach staruje ponad 60 samochodów. Szybko łapiemy o co chodzi, rozdzielamy się i kilkanaście Mini rusza wraz z resztą załóg na próby sprawnościowe.
Próby są zróżnicowane, niektóre bardzo ciasne, co akurat dla mojego mini jest bardzo korzystną sytuacją. Na próbie "labirynt" wykręcam moim litrowym piekielnym pódełkiem 2-gi czas w generalce i pierwszy w klasie Mini, co przypłaciłem obtarciem boku samochodu i pęknięciem nadkola w trzecim przejeździe z powodu uderzenia w opony, na "kolmbach" wykręcam 2-gi czas w Mini i 3-ci w generalce. Pozostałe próby są już bardziej szybkościowe i mogą wykazać się koledzy w mocniejszych samochodach. Jedyna uwaga do organizatorów dotyczy próby "klomby" - było bardzo dużo dziur i nasze zawieszenia, przeguby i wydechy trochę ucierpiały.
W ciągu dnia była półgodzinna przerwa w zawodach, czas na posiłek i regenerację. Późnym popołudniem po przejechaniu wszystkich odcinków nadszedł czas na relaks, grilla, orzeźwiające napoje i niekończące się rozmowy. Wieczorem była impreza z muzyką, przy której dość skutecznie się integrowaliśmy :-). Na prośbę organizatorów uzyczyliśmy naszych masztów ... niestety w zestawie nie było żarówek do lamp i maszty posłużyły jako pomoc w układach tanecznych. Następnym razem dowieziemy żarówki. Nie przeszkadzał nam również ulewny deszcz, bo bawiliśmy się pod dużym namiotem wystawowym.
Niedziela, podobnie jak sobota powitała nas słoneczną pogodą. Pogoda była tego dnia najważniejsza, ponieważ deszcz wykluczał możliwość przejazdu Toru Poznań ze startu wspólnego, co dla więszkości z nas było głównym magnesem i przysłowiową wisienką na torcie.
Przejazdy toru poprzedziło bardzo ciekawe szkolenie z zakresu bezpiecznej jazdy i sposobu pokonywania zakrętów Toru Poznań. Szkolenie z wielką powagą, ale również z niezbędną dozą humoru prowadził znany wszystkim fanom wyścigów samochodowych Zbigniew Szwagierczak, bardzo dziękujemy za wszystkie podpowiedzi tak wazne dla debiutoantów. Dowiedzieliśmy się jak się zachowywać na torze, co oznaczają poszczególne flagi oraz jak współpracować z Safety Carem.
Po szkoleniu był czas na przygotowanie samochodów. Podzieleni na poszczególne klasy ropoczęliśmy przejazdy Toru Poznań. Przejazd składał się z okrążenia zapoznawczego, potem było okrążenie rozgrzewające a następnie 4 okrążenia wyścigu i jedno zjazdowe (razem 7 okrążeń). Dla niektórych miłym akcentem po wyścigu była możliwość udzielania wywiadów lokalnym mediom i opowiadanie o swoich pasjach. Ponieważ jazdy przebiegały bardzo sprawnie organizatorzy pozwolili każdej klasie wystartować po dwa razy. Najłatwiej mi napisać o wyścigu w klasie Mini bo sam w nim brałem udział.
Na miejscach startowych stanęło 15 Mini i to co czułem na dwóch pierwszych zakrętach jest trudne do opisania, niesamowity ścisk, auta z przodu, z tyłu i po bokach. Chęć wciskania w każdą wolną przestrzeń kłuciła się z obawą o samochody koleżanki, kolegów i swój. Po dwóch pierwszych zakrętach mocniejsze auta odjechały trochę do przodu i utworzyły się dwu, trzy, cztero samochodwe grupki, które walczyły o pozycje na każdym zakręcie. No więc mieliśmy do czynienia z poślizgami w zakrętach podczas wyprzedzania, kilku z nas przestrzeliło tor jazdy w zakrętach by obronić pozycję, był jeden kapeć i jeden kolega wyskoczył z auta z gaśnicą, bo w kabinie pojawił się dym .... ufff, jak na dwa wyścigi emocji aż nadto, nie wszystkie da się opisać. Na szczęście nikomu nic się nie stało a dym w kabinie pochodził od palącej się instalacji radiowej, którą ugaszono.
Po wyścigu było wręczenie nagród. Po krótkich pożegnaniach i pakowaniu ruszyliśmy do Krakowa. Niestety już niedaleko od Poznania w miejscowości Kurnik, Mini kolegi odmówiło posłuszeństwa (stan na dzisiaj jest taki jakby ktoś wrzucił granat do silnika). Miniaka zostawiliśmy na najbliższej stacji i ruszyliśmy w drogę powrotną. Do Krakowa dotarliśmy ok. 3-ej w nocy i pomimo przygód szczęśliwi z tego jak spędziliśmy weekend.
Impreza była bardzo udana i napewno będziemy odbywać eliminacje Pucharu Mini w ramach youngtimer party. Życzę organizatorom wytrwałości, pozdrawiam i do zobaczenia następnym razem.
Tomasz "Beny" Bednarczyk
|